fbpx

Jak nie oszaleć i nie przytyć w święta … ?

Święta Bożego Narodzenia to dla większości z Nas wspaniały, rodzinny czas. To czas spotkań i długiego przesiadywania za stołem suto zastawionym kalorycznymi daniami!

Czy wiesz, że… podczas jednej kolacji wigilijnej pochłaniamy nawet do 2500 kcal! Czyli tyle ile w ciągu całego, „normalnego” dnia…

Co roku pojawią się te same pytania…
  • Jak nie przytyć?!
  • Jak nie oszaleć?
  • Ile kupić, co kupić, co ugotować … itd

Postaramy się odpowiedzieć na te wszystkie pytania i ułatwić Wam te „ciężkie” dni 😁

1. Zacznijmy od przygotowania menu. Przeliczenia na ile osób szykujemy potrawy. Przygotujcie wcześniej spis dań oraz potrzebnych składników.

2. Na zakupy idź z listą zakupów! Dzięki temu unikniesz kupowania impulsywnego. Pod wpływem emocji, okazji, ceny, promocji…. 3 za 2. Kup jedną 5 dostaniesz gratis. Nie, nie, nie… Kup to co potrzebujesz, co masz na liście, co jest Ci potrzebne i czytaj etykiety.

3. Liczy się jakość… Nie ilość. Nasza tradycja wymaga, aby stół uginał się od ilości jedzenia. Wiecznie wydaje nam się, że przygotujemy ZA MAŁO. Tym razem spróbuj przygotować mniej. Tak żeby nie dojadać kolejny tydzień resztek. Kup produkty lepsze, niekoniecznie droższe! Gubi nas często „oszczędność” kupowania dużych opakowań… ok. Dla dużych rodzin to super opcja. Dla mniejszych… Czasem to bywa złudne. Często wyrzucamy duże ilości jedzenia. I to nie tylko w święta.

4. Dania. Nie będziemy pisać o fit pierogach i selerorybie. Święta są raz w roku, lubimy tradycyjne potrawy świąteczne i wydaje się, że nic się nikomu nie stanie, gdy zje smażonego pieroga czy smażonego karpia. Tylko w odpowiedniej ilości! Szczególnie osoby, które na co dzień dbają o swoją dietę. Kilogramy które nam przybywają po świątecznym obżarstwie to głównie zawartość naszego przewodu pokarmowego. Dwa dni i waga wróci do normy 😉 serio!

Ale ok… możemy trochę ograniczyć kaloryczność i tych flagowych polskich daniach!

Jak zmniejszyć kaloryczność dań wigilijnych?

Zacznijmy od najmniej kalorycznego dnia. BARSZCZ CZERWONY nic dodać, nic ująć. Samemu można przygotować zakwas lub kupić gotowy w sklepie. Kupując przeczytajcie etykietę. Wybierzcie ten z najlepszym składem.

USZKA – najlepiej wykonać je samemu, ale jeśli kupujesz zrób to w sprawdzonym miejscu, unikaj sklepowych, mrożonych produktów.

PIEROGI najlepiej zrobić samemu (mama, babcia, ciocia – zaliczamy do „samemu”, samemu = nie kupione 😉) wystarczy tylko ugotować bez smażenia i już ograniczamy ich kaloryczność. Porcja 6 smażonych pierogów to ok. 370 kcal.

W przypadku karpia czy niej ryby proponuję pieczenie.

Jak pierogi, karp to i kapusta z grochem. To potrawa, która może najbardziej obciążyć wasz żołądek. Kapusta + groch = wzdęcia, bóle brzucha, uczucie ciężkości. Nawet kilogram kminku (który dodajemy do kapusty) nie pomoże. Więc uważacie. Ograniczcie ilość tego dania!

Kminek jest przyprawą, która ma zbawienne działanie na nasz układ pokarmowy. Działa rozkurczowo na mięśnie gładkie żołądka, jelit, przewodów żółciowych, a także reguluje dopływ żółci i soku trzustkowego do dwunastnicy.

ZIEMNIAKI są super o ile nie zalejemy ich litrem tłuszczu czy ciężkim sosem. Nie wyobrażamy sobie Wigilii bez tłuczonych ziemniaczków do ŚLEDŹa. Jak już mowa o śledziu… ŚLEDZIK… należy do tłustych ryb. Zalewamy go porcją oleju i octem, niektórzy tylko octem i już kalorie lecą w dół!

SAŁATKA JARZYNOWA królowa na każdym polskim stole. Warzywa super tylko co z tym majonezem… Czy wiesz, że jedna łyżka majonezu to ok 160 kcal. A taka sama łyżka jogurtu naturalnego tylko 15 kcal. Jaki z tego wniosek? Na dwie łyżki jogurtu dodaj jedna majonezu, sałatka nadal będzie super!

KUTIA Z MAKIEM – miód, dużo miodu, bakalie, mak, makaron, czyli potężna dawka kalorii. Ok. 100 g kutii to ok 220 kcal. W tym przypadku nasza jedyna rada to nie zjadać całej miski!

Czas na deser. I tu uruchamia się zapasowy żołądek… gdy już wydaje się nam, że nie wciśniemy nic więcej …. wjeżdża babcia z serniczkiem. Nie odmówisz. No nie ma opcji! Ok, nie odmawiaj, zjedz MAŁY KAWAŁEK i podziękuj!

Makowiec, pierniczki, ciasteczka … wszystko jest dla ludzi TYLKO Z GŁOWĄ! Spróbujcie zjeść małe porcje, degustacyjne 😉

Coś lekkiego na stół

Zadbajcie o to by na stole pojawiły się również świeże warzywa, kolorowa sałata może ktoś się skusi zamiast kolejnej porcji kapusty z grochem. Nie zapominajmy o owocach! To również świetna opcja deseru, zamiast kolejnego kawała makowca.

Kolejne dni za świątecznym stołem

Podczas kolejnych dni świątecznych pojawiają się mięsa. Wędliny czy pasztet można zrobić samemu. Smakuje najlepiej! Babcie, ciocie, chętnie podzielą się z Wami najlepszymi przepisami.

5. Co do picia. Ziołowe herbatki- mięta, rumianek, skrzyp, czystek…  domowe kompoty, susz. Sprawdźcie tylko ile jest dodanego cukru 😉 Oprócz tego woda z cytryną, dużo wody. Przez cały dzień.

O unikaniu gazowanych, słodkich, kolorowych napojów chyba nie trzeba wspominać?

6. A co po kolacji. Może spacer? Tak! Wyciągnijcie całą rodzinę na spacer. Zrezygnujcie z windy. Jeśli nie na całej trasie to chociaż kilka pięter! Obiecujemy Wam, że każdy się lepiej poczuje. Zadbajcie o to by każdy z członków rodziny zaczerpnął świeżego powietrza. Na pewno lepiej będzie się wam spało i trawiło. 

Szybkie podsumowanie

W 6 punktach przekazaliśmy wam kilka prostych sposób na ograniczenie kalorii w czasie wigilijnej kolacji. Nie dajcie zwieść się naszej TRADYCJI próbowania wszystkich dań. To nie tradycja nas gubi, a nasze ŁAKOMSTWO i brak asertywności przy stole.

Grzecznie odmawiajcie kolejnej porcji pierogów czy kapusty, ale tak żeby nie urazić mamy czy cioci, które stały godzinami w kuchni. Pamiętajcie też o takich przekąskach jak suszone owoce i orzechy. Zamiast kolejnego kawałka makowca lepiej sięgnąć po kilka suszonych śliwek, które przyspiesza trawienie.

Życzymy wszystkim wytrwałości i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

A co po świętach?

Oczywiście powrót do regularnych posiłków ze SPORTFOODBOX!

Zostaw komentarz